Czy kucharz to pracoholik?

Takie pytanie zrodziło się z okazji sobotniego (12.08) Dnia Pracoholika.  Czy kucharze to pracoholicy czy to tylko konieczność, że spędzają tyle czasu w lokalach w których pracują? Wielu kucharzy odpowiedziało na pytanie, każdy podchodzi do tematu nieco inaczej, ale nie można tym odpowiedziom odmówić jednego szczerości i to takiej od serca.

chefs-729453_960_720

Zanim jednak sięgniemy do ich wypowiedzi zajrzyjmy do definicji: Pracoholizm (uzależnienie od pracy; ang. workaholism) – rodzaj uzależnienia psychicznego (ang. psychological dependence), objawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku. Idąc dalej praca jest podstawowym wyznacznikiem większości życiowych sukcesów człowieka, również tych związanych z życiem rodzinnym i towarzyskim. Jest więc dziedziną aktywności człowieka, która jest bardzo pożądana, dlatego pracoholizm to jedyne uzależnienie, którego ofiarom nie towarzyszy zawstydzenie. Nie próbuje się go również ukrywać czy maskować; wręcz przeciwnie, demonstrowane jest, by spotkać się z uznaniem i aprobatą społeczną. Większość obserwatorów dostrzega tylko dobre strony zapracowania – zyski finansowe, prestiż i dobrobyt materialny rodziny, interpretując je jako przejaw odpowiedzialności i troski o rodzinę.

I najważniejsze pracoholika cechuje brak umiaru, irracjonalne przywiązanie do pracy i ciągłe myślenie o niej oraz nieumiejętne korzystanie z wolnego czasu. Z czasem dni wolne od pracy powodują poczucie dyskomfortu, a chwile poświęcone na czynności niezwiązane z pracą traktowane są jako czas stracony.

baron1Aleksander Baron, właściciel i szef kuchni warszawskiego restauracjo-baru Solec 44, specjalizującego się w potrawach z produktów lokalnych dostawców. Laureat prestiżowej nagrody przewodnika „Gault & Millau. Polska” w kategorii Młody Talent 2015: - Jako szef kuchni i restaurator muszę się przyznać do pracocholizmu. Zastanawiam się jednak czasem czy to jest mój wybór czy walka o przetrwanie. Umiem żyć inaczej i znaleźć złoty środek między pracą a życiem. Niestety w tej chwili jestem zmuszony pracować właściwie non stop. Dobre w tym zlym jest to, że mam do tego predyspozycje.

bartonMaciej Barton, szef kuchni Ostoja Chobienice. Szef Kuchni Tradycyjnej w Regionie Gault & Millau: 
Dziś praca w kuchni wydaje się modna. Być szefem kuchni czy kucharzem to niesamowity bajer. Tak na to patrzą młodzi, przychodzący do mojej kuchnie. Jakże wielce się dziwią po 3 dniach próby, dopatrują się we mnie sadystycznych genów, bo jak można tyle pracować. Jak moża przez 3, 4 godziny klepać mięso czy przez 6 godzin nawet nie pomyśleć aby usiąść. Gastronomia to praca na stojąco, w gorączce, w ciągłym ruchu. W kuchni nie ma ruchów mechanicznych, wyuczonych. Nie pomyślisz nad jestestwem życia.
Kodeks Pracy stworzono dla każdego rodzaju pracy, prócz gastronomii, nikt się chyba nie odważył tego ogarnąć. Spójrzmy: o 8.00 zabierałem się za napisanie tych kilku zdań, a przelewam je na poczte po 21.Dlaczego? Bo było do zrobienia to, tamto i jeszcze raz to, co wczoraj nie zdążyłem. A to Szef Kuchni. Wspaniałą nagrodą jest zdanie gościa o doskonałym smaku czy 5 na facebooku. Energii dodają oklaski na weselnej sali podczas serwisu prosiaka o 2 w nocy, i poranny powrót na kuchnię po 4 godzinach snu wydaje się lżejszy. Ale organizmu nie oszukasz, po 4 dniach takiego spidu zaczyna się zemsta ciała. Nogi drżą, głowa boli, zaczynają się nerwy i krzyki.
Tak waśnie działa każda jedna gastronomia, i choćby było 20 kucharzy na zmianie to i tak po 12 godzin będziemy robić dobre 5 dni w tygodniu. A życie prywatne?… Cóż jak ktoś zdążył, to ma. Młodzi się muszą nagimnastykować lub poszukają sobie drugiej połowy po drugiej stronie wydawki. Taki ten nasz świat. Niby nie marynarz, niby nie kierowca tira, ale często sam, często obolały marzy tylko o prysznicu i śnie. Jutro kolejny dzień i kolejny…

grubmanMaciej Grubman, mistrz świata w BBQ i nie tylko…: Powiem tak. Jest to konieczność powiązana z wielką miłością do swojej pracy. Nie znam żadnego kucharza który osiągnął jakikolwiek sukces pracując pi 8 godzin na dobę. A czy to pracoholizm zapewne każdy z nas bedzie się bronił przed takim stwierdzeniem

hołubowskiZenon Hołubowski, Executive Chef i właściciel Hotelu Hołubowski oraz Tawerna Toscana w Pile. Jest członkiem Amerykańskiej Federacji Kulinarnej (American Culinary Federation), Światowego Stowarzyszenia Szefów Kuchni (World Association of Chefs’ Societies) oraz Honorowym Członkiem Euro-Toques Polska: W dobie zmieniających się oczekiwań gości co do standardów obsługi i funkcjonowania restauracji zmieniać się również muszą godziny operacyjne pracy Szefów kuchni czy kucharzy. Nie podlega dyskusji, że kucharze pracują dłużej niż przysłowiowy etat, co z jednej strony jest spowodowane zmieniającym się rynkiem i trendami w branży gastronomicznej z drugiej zaś ludzie, którzy pracują w kuchni i robią to z pasją nie licząc przepracowanych godzin, pracują z przyjemnością i chęcią do
dalszego rozwoju w swoim zawodzie. Zmienia się również specyfika dań w niektórych lokalach, co w rezultacie powoduje że obróbka wstępna produktu, gotowanie dania jest bardziej pracochłonne i złożone, co w konsekwencji jeszcze bardziej wydłuża pracę kucharzy. Podsumowując i patrząc na termin „pracoholizm” z punktu widzenia nauki, definicji bez wątpieniamogę prz yznać, że kucharz gotujący z pasją jest pracoholikiem, aczkolwiek równie pewien jestem tego, że każdy z tych kucharzy czerpie z swojej pracy ogromna satysfakcję i w pełni się realizuje.

karataJustyna Słupska Kartaczowska, współwłaścicielka wrocławskiej Restauracji jaDka, Kobieta Roku w Regionie i w Polsce Gault & Millau: Myśle, ze nie jestem pracoholikiem, pracuje dużo bo kocham tą pracę, to praca zadaniowa, musi być zrobiona. Gdyby to była konieczność, umarłabym z nudów, na pewno. Mimo tego, że pracuje dużo, staram się mieć czas dla moich przyjaciół!! Mam ich!! Koncerty, kino…kuchnia to moje wymarzone życie, uwielbiam je!!

klimaniecDawid Klimaniec, Szef Kuchni Restauracji Figa Poznań: Według mnie na samym początku trzeba się zaznajomić ze znaczeniem słowa pracoholizm… czyli rodzaju uzależnienia psychicznego, obawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności… I teraz należy zadać sobie pytanie czy przykładowy szef kuchni, taki z prawdziwego zdarzenia, nie mówiąc tutaj o tak zwanych „sezonowcach” tylko o osobie z pasją, wizją i celem , który świadomie podchodzi do wykonywanej pracy, który dąży do stabilizacji swojej pozycji w hierarchii kuchennej, która przynosi mu satysfakcję, przyjemność z wykonywanej pracy (bo do takiego stanu każdy z nas „chefów” dąży) jest pracoholikiem? Oczywiście należy pamiętać o tym, że droga do uzyskania tego stanu jest bardzo długa, kręta, wyłożona poświęceniami, wyrzeczeniami, zaniedbaniem rodziny, nie przespanymi nocami czy innymi obowiązkami codziennymi, które tak naprawdę są typowymi objawami dla pracoholizmu, ale musimy pamiętać o tym że robi się to świadomie i jest się w stanie nad tym zapanować… i tutaj w tym momencie pojawia nam się różnica pomiędzy niekontrolowanym obsesyjnym uzależnieniem a dążeniem do pozycji która zapewni nam stabilną przyszłość w wykonywaniu swojej pasji, zawodu. Ale oczywiście w naszym „fachu” znane są nam również przypadki pracoholizmu charakteryzujące się pragnieniem ucieczki od problemów osobistych, potrzebą poczucia kontroli własnego życia czy naganne stawianie spraw zawodowych na pierwszym miejscu co powoduje, że praca staje się naszym drugim domem a ty sam więźniem własnego umysłu, dlatego w tej sytuacji moje zdanie jest podzielne, możemy rozróżnić osoby świadome, kontrolujące pewne granice w wykonywaniu swojego zawodu jak i również te, które te granice przekraczają tłumacząc się dużym nakładem pracy powiązanym z koniecznością spędzania większości wolnego czasu w kuchni, zaburzając tym prawidłową równowagę między pracą a innymi strefami życia oraz utratą kontroli nad własnym zachowaniem, niekontrolowanym uzależnieniem.

sylwester lisSylwester Lis Executive Chef w: Hotel HARNAŚ,  Hotel BUKOVINA, Termy BUKOVINA: Zawód kucharza wymaga od człowieka pełnego zaangażowania. W Polsce nie ma tradycji rezerwacji, ten system dopiero kiełkuje. W większości restauracji gość przychodzi w każdym momencie otwarcia lokalu. W związku z tym nigdy nie wiemy tak do końca jaką liczbę klientów będziemy mieć na danym posiłku. Przez taki system wiele razy trzeba zostawać po godzinach, aby nadrobić braki. Taki stan rzeczy powoduje, że praca w kuchni to nie tylko etat, ale często dwa lub trzy. Kucharz w pewnym sensie jest pracoholikiem, bo jeżeli nie lubisz tego co robisz to każda godzina jest męczarnią, a ten zawód wymaga od nas poświęcenia, kreatywności, miłości. W innym wypadku stajemy się tylko wyrobnikami, rzemieślnikami którzy tylko popychają prace do przodu, a nie kreują dań na dzieła sztuki. A właśnie tak powinno to wyglądać i basta!

psurskAdam Psurski, szef kuchni restauracji MOMO w Poznaniu: Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego jeśli to, co sie robi jest jednocześnie pasją to tak kucharze – sa pracoholikami. Ale niejednokrotnie sytuacje w których jeteśmy stawiani wymagają od nas wydłużonych godzin pracy. I wtedy jest to konieczność na którą niestety sami się godzimy.

skotarczak arturArtur Skotarczyk, szef kuchni Restauracji Muga w Poznaniu, Szef Roku w Regionie Gault&Millau:  Moim zdaniem jest to prawda, tylko trzeba rozdzielić typ kucharza na tego z pasja i tego pracującego z konieczności (bo tacy też są). U szefów kuchni, kucharzy, którzy podchodzą do swojego zawodu z zaangażowaniem, kreatywnością i pasją właśnie ta pasja z czasem przeradza się w pracoholizm..

szkudlarek dawidDawid Szkudlarek, Executive Chef w Folwark Folińscy.  zwycięzca 6. edycji Top Chef, Młody Talent w Regionie Gault & Millau: Uważam że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Warto zastanowić się kogo zaliczymy do kategorii –„pracoholicy”, czy będą to osoby które dużo pracują, czy takie które czerpiąc przyjemność z gotowania zostają dłużej w pracy. Myślę że nie brakuje żadnej z wyżej wymienionych grup. Pierwsza grupa może, lecz nie musi czerpać przyjemności z gotowania, ale ważny będzie czynnik materialny pracując dla zwiększenia wpływów na konto. Druga grupa to kucharze pracoholicy z powołania, osoby dla których gotowanie jest na pierwszym planie, pasja którą rozwijają i cieszą się z efektów swojej pracy. A czasem nawet realizacji swoich marzeń. Myślę że wybór leży po stronie kucharza, konieczność spędzenia dużej ilości godzin w pracy nie będzie przymusem jeżeli warunki pracy będą sprzyjały rozwojowi a kucharz będzie czerpał z tego przyjemność.

szulborski krzysztof1Krzysztof Robert Szulborski,  prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich oraz współzałożyciel Pomorskiej Akademii Kulinarnej w Gdańsku: Pracownicy kuchni szczególnie kucharze to w większości osoby które swój zawód wybrały świadomie wiedząc, co ich czeka. Tak, to ciężki zawód przez który można popaść w pracoholizm np. kiedy każdy Polak w Wigilię siada do stołu łamiąc się opłatkiem, prawie każdy kucharz robi Wigilię innym to samo w Wielkanoc i Sylwestra . W letnie miesiące roku my pracujemy bo to nasze ŻNIWA wtedy są. Praca w kuchni szczególnie dla Szefa zaczyna się o 8 a kończy o 19 o ile nie ma imprez ale my właśnie to kochamy. Kucharska TABAKA to dla nas całe życie:) oczywiście że trzeba umieć sobie wszystko poukładać bo poza życiem zawodowym jest też rodzina i dom ale jak zapytamy kucharzy co jest dla nich priorytetem to każdy powie że to pierwsze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *