Co zjeść Dobrego do Wina?

O tym można się przekonać, wybierając się do Dobra i Wino. To więcej niż restauracja, to miejsce ważne dla smakoszy, dla lubiących wypić dobre wino, ale także atmosfera, ludzie, którzy je tworzą, to tolerancja, zrozumienie, to łamanie barier, pokazywanie, że można, kiedy innym wydaje się, że to niemożliwe. Pisałem już o Mozzarella Bar, a teraz przyszedł czas by wspomnieć o tapasowym jedzeniu, które znakomicie pasuje do wina.

dw1

Przez menu przeprowadził mnie szef kuchni Piotr Jankowski. Zacząłem od tego co jest tam mocną stroną, a mianowicie bruschetty. Na dużych pajdach chleba pieczonego na miejscu w lokalu pojawia się dwie ciekawe kompozycje. Spróbowałem zapiekane pomidory z mozzarellą. Takie caprese na ciepło. Znacznie bardziej ucieszyła mnie ta z borowikami i serem. Bardzo lubię grzyby… Boże już zaczął się sezon na kurki. Taka bruschetta z kurkami i bobem :)

dw2

Kiedy byłem tu pierwszy raz zjadłem bruschettę z vitello tonato. No dobrze nie jest to włoski klasyk w swojej klasycznej formie. Bowiem jest to cielęcina z kaparami i sosem tuńczykowym mówiąc w skrócie. Tu w Dobra i Wino w roli mięsa występuje polędwica wołowa. W takiej kompozycji zjadłem bruschettę. Dzisiaj w menu to danie podawane jest jako przystawka z rukolą, kaparami i sosem tuńczykowym. To jest boskie. Bo w całym tym daniu mnie najbardziej kręcą dodatki i cienko pokrojone mięso oraz jego połączenie z tuńczykiem. I nie chodzi mi tu wcale o cielęcinę. Przyznam się, że w domu swego czasu dość często podawałem na przyjęciach to danie wykorzystując upieczony schab, a nawet parę razy pokusiłem się o zupełnie polską wersję, bo z pieczoną, cieniutko pokrojoną karkówką. Powiem tak, to carpaccio z Dobra i Wino smakuje jak vitello tonato, które mógłbym jeść, jeść i pić wino na śniadanie, lunch, obiad i kolację.

dw3

Rozmarzony nad włoskim klasykiem zostałem zaatakowany zestawem tapasów od ciepłych po nasze poczciwe śledzie. Zacznę od nich-podawane w trzech wersjach: z musztardą, w śmietanie z czerwoną fasolą (bardzo ciekawe) i z konserwowym ogóreczkiem i chilli. W tej ostatniej wersji myślę, że ociupinę więcej chilli sprawiłoby, że ta śledziowa odsłona stałaby się bardziej charakterna tak, jak ta w musztardzie. Z poprzedniej wizyty pamiętałem z dania głównego grillowane bakłażany z pastą orzechową i konfiturą z chilli. Wtedy będąc w towarzystwie, znajomi mówili, że za dużo jest orzecha i orzechu. Ja byłem zdecydowanie innego zdania. Próbując teraz bakłażana jako tapasu odpowiedzialnie stwierdzam, że to jego moc, a nie słabość. To jeden z najlepszych tapasów w Dobra i Wino, oczywiście w mojej ocenie. Smak jest pojęciem względnym. Były jeszcze migdały te skubnąłem i poprosiłem o zapakowanie. Ich wartość chciałem docenić w domu z winem, ale obszedłem się smakiem. Musiały być bardzo dobre w tej posypce z soli morskiej i słodkiej papryki. One zniknęły. Nikogo nie podejrzewam, ale mój pies i trzy koty są zdecydowanymi mięsożercami… Była jeszcze grzanka z pasztetem i chyba z konfiturą z czerwonej cebuli. Chyba, bo już nie pamiętam, bo w moim twardym dysku zapisały się dwie przystawki ciepłe: perfekcyjne krewetki w klasycznym sosie aglio e olio oraz chorizo. Serwowane na małych patelenkach pozwalają cieszyć się ciepłą przystawką do końca, to znaczy do całkowitego zjedzenia. A, zapomniałbym o oliwkach wielkich jak śliwki oraz miękkich i bardzo… oliwkowych.

To nie wszystko, co z tapasów i przystawek można zjeść w Dobra i Wino. Z tego, co zjadłem widać, że kartę Pan Piotr stara się opierać na sztandarowych daniach kuchni śródziemnomorskiej i bardzo dobrze. To bardzo naturalne i jeżeli ktoś tego szuka, to Za Bramką jest odpowiedni adres. Kieliszek wina albo może i butelka i tak można zdefiniować szczęście.

Dziękuje Agnieszce Frankowskiej za towarzystwo w czasie lunchu, za rozmowę nie tylko o jedzeniu, ale o życiu… To była moc, którą zabrałem ze sobą. Szef kuchni Piotr Jankowski dał mi mnóstwo radości i smaku. Bar mozzarellowy to pomysł oryginalny i nich zostanie tylko tutaj, bo robią to dobrze. Tapasy i bruschetty… oj godne powtórzenia. A vitello tonatto w wołowinowej odsłonie jest tak dobre, jak jego klasyczna wersja. Dziękuję za smak, moc, za wspaniały serwis. Pozdrowienia dla wszystkich, a szczególnie Grzegorza i Piotra, których tu poznałem. Bez Was to miejsce byłoby inne…

Dobra i Wino, Dobra Ekipa, Dobre Smaki, Dobra Atmosfera…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *