Wypad za miasto. Na obiad szynobusem

Czasami warto ruszyć się z Poznania. I nie mówcie, że nie ma czasu. Ja pojechałem do Wolsztyna pociągiem, a właściwie szynobusem. Tam moi znajomi odebrali mnie i zawieźli do Ostoi Chobienice, gdzie od niedawna w resorcie ze spa, stadniną i hotelem, działa restauracja. Zjadłem bardzo dobrze. Stek miał być blue, to taki test z mojej strony i… był blue. Serwis perfekcyjny. Szefem kuchni jest tam Waldemar Trzciołek, który m.in. gotował w Restauracji Cocorrico przy Starym Rynku w Poznaniu. Zdążyłem wrócić do domu na kolację.

Teren oraz obiekt robi olbrzymie wrażenie. Restauracja działa stosunkowo niedawno, bo kilka miesięcy. Wnętrze obszerne, takie dworkowo-współczesne. Wspaniałe są stoły z drewna, całe szczęście nie przykrywane obrusem. Karta krótka i wypełniona po brzegi lokalnymi i regionalnymi produktami oraz daniami. Dla mnie, członka kapituły Poznańskiego Klubu Biesiadników, to miód na serce i ambrozja na kubki smakowe. Zamówiliśmy dania i miało się dopiero okazać jak będzie. Przyznaję, oczekiwałem raczej ze spokojem, bo poznałem możliwości jako kucharza Waldemara Trzciołka w Poznaniu, a był tu i Marek Grądzki, którego sery serwują i pozytywnie się wypowiedział o Ostoi. No więc pozostało czekać…

CHOBIENICE

Tatar z wyselekcjonowanej polskiej wołowiny podany ze spiżarniowym ogórkiem, prażoną szalotką, majonezem ziołowym i pudrem z żółtek wiejskich jaj. Był jeszcze chips, niestety nie pamiętam z czego zrobiony, kilka dni już minęło i żółtko kurzego jajka. Mięso siekane, bardzo dobrej jakości, całość po wymieszaniu z żółtkiem trafiona w punkt. Delikatna, puszysta. Świetne ciepłe bułeczki z masłem były smakowitym dopełnieniem. To był bardzo dobry wstęp do dalszej części posiłku. Porcja solida. Nikt tu nie kryguje się i serwis stawia na stół wśród przypraw magii. Wielu Polaków stosuje go do tatara i nie ma co na siłę pozbawiać ich przyjemności z tej przyprawy do siekanego mięsa. Ponad to, można cieszyć się świeżo mielonym pieprzem z wielkiego młynka obsługiwanego przez kelnerkę. To taki miły zbytek, ponieważ na stole stoją młynki z możliwością zmielenia do potraw pieprzu. Ale jakie to miłe. Przecież do restauracji nie idzie się tylko zjeść, ale po to by poczuć się wyjątkowo.

CHOBIENICE1

Kremowa zupa ze szlachetnych ryb słodkowodnych z dodatkiem szafranu. Nie często w kartach restauracyjnych pojawiają się zupy rybne. Powód? Bo nie znamy ich i poza Wigilią nie jadamy. A szkoda. Szef kuchni zaproponował coś bardzo dobrego. Aksamitny krem, z chrupiącymi dodatkami i kawałkami wędzonego suma. Mnie zadowolił smak, ponieważ bardzo rybny. Nie da się ukryć z czego jest ta zupa przygotowana. Niestety często kucharza to robią, bojąc się, że goście nie będą chcieli tego smaku zaakceptować. I fakt, ta zupa jest intensywna, ale pora się przekonać, że dobra zupa rybna, jest czymś wyjątkowym. Ta w Ostoi spełnia dobrze swoje zadanie.

CHOBIENICE2

Stek z sezonowej polskiej wołowiny z ziemniaczaną zapiekanką, grillowaną marchwią, aromatycznym porem, szalotką i sosem z czerwonego wina. Na talerzu zapiekankę zamieniły frytki z batata i sos z pieprzem zielonym. Taka drobna uwaga, warto zamawiającemu powiedzieć o tej zmianie. Nie wszyscy lubią słodkich ziemniaków, albo nie tolerują zielonego pieprzu. Zresztą ta podmianka nie wyszła na dobre kompozycji. Słodka marchew, słodkie bataty nie dał rady zrównoważyć por. Może gdyby była szalotka, ale na moim talerzu jej nie było. Sos oki, klasyk klasyków. Ja wolałbym więcej pieprzu, bo nie był wyczuwalny jego smak. Dobrze, że zdecydowałem się na świeżo mielony pieprz przez kelnerkę. Mięso, bo ono tu jest głównym bohaterem. Perfekcyjne. Lubię zamawiać blue bo wtedy widać co kuchnia potrafi i jakie jest mięso. Byłem pod wrażeniem i zrekompensowało trochę mdłe dodatki. Następnym razem jeśli będę zamawiał stek po proszę po prostu z grillowanymi warzywami i grillowanym czosnkiem, będzie petarda.

CHOBIENICE3

Miałem ochotę na schabowego ze świni złotnickiej, ale nie dotarła dostawa. I tu się nie dziwię, bo mimo zapewnień dostawców. Nie zawsze ta płynność jest realna do utrzymania. Ale co się odwlecze to nie uciecze.

Na deser już nie starczyło miejsca. Dobra, uczciwa kuchnia z solidnymi porcjami i myślę, że restauracja zasługuje na większy nacisk promocyjny niż ma obecnie. Tu tkwi duży potencjał, a wyprawy kulinarne w bliższe czy dalsze zakątki naszego regionu stają się coraz bardziej popularne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *