Co słychać w ogrodzie z salonem

Wiem wiem restauracja nazywa się salon z ogrodem, ale po raz pierwszy udało mi się wreszcie zjeść w ogrodzie i jak zauważyłem zdecydowana większość gości wybiera opcję ogrodową, stąd w okresie letnim, lokal powinien się nazywać ogród z salonem, bowiem rolę głównej sali przejmuje ogród. Co jadłem? Dużo jadłem, a właściwie degustowałem, a to widomy znak, że Wojciech Carlos Wojtkowiak zaprezentował nowe, letnie menu.

I… To kolejne już menu, które mam okazję degustować w tym miejscu. Niezmiennie mogę powiedzieć, że nic się nie zmienia. Nie, to nie znaczy, że jest nudno. To znaczy, że Carlos konsekwentnie buduje swoje menu z wykorzystaniem najlepszych produktów i swoich umiejętności oraz dąży do pięknego rysunku na talerzu. A co najważniejsze, menu opiera na sezonowych dodatkach. Nie są to puste slogany.

salon1

Dowód? Proszę bardzo. Na otwarcie dostaliśmy, w degustacji towarzyszyła mi właścicielka lokalu, z którą uwielbiam rozmawiać nie tylko o jedzeniu, coś piorunująco sezonowego spoza karty. Carlos zapodał nam potrawkę z bobu i kurek w pomidorach. Uderzył w mój czuły punkt. Uwielbiam bób, kocham kurki, a kiedy spotkały się na jednym talerzu, straciłem na chwilę ostrość oceny. No, bo powiedzcie sami, oceniać coś co się kocha. A jeśli doprawi się to atmosferą ogródka i smakiem gorących prosto z pieca maślanych bułeczek…. Szkoda, że nie ma tego dania w karcie, ale w menu też znalazło się kilka mocnych punktów.

salon2

Pieczona wołowina, wędzony ser, pomidor, tymianek, marynowany czerwony pieprz. To niezwykle proste danie. Plaster na plastrze, posypane pieprzem, polane oliwą i doprawione płatkami Maldona. Ale czy latem nie chodzi o prostotę i szanowanie żołądka zmęczonego upałami. Idealny początek posiłku z kieliszkiem zimnego, białego wina. Takie mięsne caprese… Bazylii jeno brak.

salon3

Jak ktoś chce jeszcze lżej, w ogrodzie z winem, w dobrym towarzystwie, to koniecznie musi sięgnąć po tatar z łososia, ogórek, rzepa, koper włoski, mascarpone. Siekany łosoś umieszany z mascarpone daje aksamitność, a chrupiące elementy warzywne świeżość i zwiewność kompozycji.

salon4

Pikantna zupa rybna z krewetkami. To jest to, na co czekałem i doczekałem się. Carlos tę zupę serwował od czasu do czasu na lunchy. Nie miałem nigdy czasu by wtedy wpaść do salonu z ogrodem. Jak kiedyś wpadłem to w lodóce w słoiku stała i czekała na mnie ta zupa. Zabrałem do domu zjadłem, oszalałem i żałowałem, ja ten milicjant z perelowskiego kawału, że mam za dużą głowę. Kochani moi czytelnicy. Gdziekolwiek mieszkacie, nie ważne, na tą zupę trzeba koniecznie przyjechać do Poznania na Limanowskiego 5. I te soczyste krewetki i chrupiąca bagietka. Obiecałem Carlosowi, że wpadnę na desery bo nie dałem rady zmierzyć się z nimi, ale jak wpadnę, pochylę się nad tą zupą i będę płakał, że się kończy.

salon5

Łosoś wędzony podawany na ciepło, potrawka z zielonych warzyw. Danie z zaskoczeniem. Wędzony łosoś przygotowywany od podstaw przez Carlosa, podawany jest na ciepło. Daje to trochę klimat wędzonej ryby wyciąganej prosto z wędzarni i do tego potrawka z zielonych warzyw min.: zielony szablok, bób, szpinak. Jest wiele dobrego w tej kombinacji.

By kupki smakowe się oczyścił i odpoczęły po rybach Carlos przygotował shota ogórkowego z ciasteczkiem z nutą parmezanu. Tak oczyszczeni ruszyliśmy w dania bezrybne :)

salon6

Krem ze szczawiu puree z pietruszki, jajko, śmietana. Jak słyszę krem szczawiowy zaraz moja pamięć kieruje się ku kultowej szczawiowej Michała Kutra z A nóż widelec. Ale to zupełnie inne bajki, poza tym, że jest to zupa ze szczawiu w postaci kremu. Która lepsza? Nie podejmuję się rozsądzać, bo i po c? Ale przede wszsytkim też dlatego, że to są tak dwie różne zupy, że takie porównywanie nie ma sensu. Knel z jajek znany już mi jest z galartu jaki był na przystawkę w wiosennej karcie. Ta z salonu z ogrodem szczawiowa jest w smaku bliżej tej zakodowanej w mojej pamięci zupy dzieciństwa. Ona zawsze miała ten charakterystyczny kwasek ze szczawianów.

salon7

Perliczka pieczona w soli rozmarynowej, puree z zielonego groszku, młoda marchew, botwina, bób. Co do perliczki czy pieczonego kurczaka podaje się w domu? Bardzo często jest to groszek z marchewką. Carlos podał je też na talerzu, ale groszek w postaci aksamitnego puree, a marchewkę pełną słodyczy gotowaną, a potem karmelizowaną. Całość uzupełnia świetny sos. Jeśli nie wiesz dlaczego warto kupić do domu na rodzinny obiad perliczkę, przyjdź i spróbuj w „salonie z ogrodem”. Docenisz jej soczystość i smak, którą może dać co najwyżej kurczak zagrodowy, kukurydziany lub z wolnego wybiegu.

salon8

Cielęcina, kurki, młode ziemniaki, młoda kapusta po poznańsku i sos cielęcy. Dla mnie to danie numer jeden z całej karty, Cielęcina wspaniale przygotowana otulona cielęcym sosem, co dało 110 procent cielęciny w cielęcinie. Młoda kapusta po poznańsku, jeśli nie wiecie jaka to jest, to zapraszam na Limanowskiego. Tak gotowały babcie mojego pokolenia. Moja dodawała więcej koperku i też serwowała do cielęciny ,albo chrupiącego mielonego lub schaboszczaka. No i te zniewalające kurki. I pewnie pofrunął bym do nieba, ale… ziemniak ściągnął mnie za nogi w dół. Ja wiem poznaniak musi mieć pyrę. Ale może w innej postaci, bo ten mimo francuskiego sposobu przygotowania w formie beczułki, jest z innego lokalu. Carlos, to już drugi raz go podałeś. Nie rób tego więcej!

No i na tym koniec. Na desery powrócę i o tym Wam napiszę. I jak zawsze czekam Carlos co wymodzisz w nowej karcie. Mam nadzieję, że dam radę ją jeszcze zjeść w ogrodzie, a jak będzie zimno to poproszę o koksownik i koc, w który się zawinę. Ten ogród ma swój czar, a jak się czas spędza z Alicją…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *